Dziś jest poniedziałek, 6 września 2010 r. :: Imieniny obchodzą Beata, Zachariusz i Eugeniusz. :: Jest 143 dzień sezonu burzowego. :: ZGLOŚ SIĘ! WYŚLEMY POCZTĄ! Uwaga!!!!!! Uwaga!!!!!! Uwaga!!!!!! JEST JUŻ DRUKOWANY KATALOG 2008!
Sklep Poradnik Ciekawostki O nas Forum
Panel sterowania menu

ESE w Polsce - wizja lokalna.

W związku z nie gasnącym zainteresowaniem zwodami ESE w Polsce, pozwalamy sobie na przekazanie kilku informacji dotyczących funkcjonowania zwodów aktywnych na naszym rynku. Zajmując się zawodowo projektowaniem i wykonawstwem instalacji odgromowych oraz poradami i konsultacjami udzielanymi telefonicznie firmom i biurom projektowym w całym kraju, mamy możliwość obserwacji tego problemu z punktu, w którym podejmowane są decyzje o tym, w jaki sposób, z jakich materiałów i jak będzie wykonana instalacja odgromowa.

Pomimo tego, że od wielu lat jesteśmy (SPINPOL H.T) znani na rynku jako zdecydowani przeciwnicy stosowania zwodów aktywnych, średnio kilka razy w miesiącu odbieramy telefony z zapytaniami dotyczącymi ich wyceny lub z prośbami o poradę techniczną dotyczącą sposobów ich stosowania. Pytania takie padają nie tylko ze strony mało zorientowanych w temacie inwestorów indywidualnych budujących domy jednorodzinne, lecz co ważne, ze strony uznanych biur projektowych i dużych ogólnopolskich firm budowlanych.

Jako przykład załączamy typowe, rzeczywiste zapytanie - Dokument1.

Zwracam uwagę, że proszący o poradę instalator, dysponuje terenem zabudowanym o wymiarach 70 x 84 m i powierzchnią zbierania Ae = ca. 20 tys. m2. Do ochrony takiego terenu chce użyć jednego zwodu aktywnego!

Pewnym rekordzistą w takim stosowaniu ESE okazał się projektant, który w ubiegłym roku próbował uzyskać w naszej firmie poradę dotyczącą wysokości masztu z ESE tak, aby jednym zwodem ochronić całe osiedle domków jednorodzinnych!!!

Jak więc widać z powyższego, problem, o którym dyskutujemy z przerwami już kilka lat, ma wymiar nie tylko czysto akademicki, lecz praktyczny.

Każdorazowo, w takich przypadkach, próbujemy zniechęcić potencjalnych użytkowników do stosowania rozwiązań opartych na zwodach aktywnych. Z różnym skutkiem! Często osoby pytające odnoszą się do takich opinii nieufnie, sądząc, że prezentując negatywne stanowisko, mamy w tym własny interes próbując wymusić ,,drogie standardowe" rozwiązania.

Rozumowanie i ewentualna kalkulacja inwestora oparta jest na niezwykle atrakcyjnych relacjach cenowych.

W opisanym powyżej przypadku, typowa, standardowa, wykonana wg obowiązujących norm ochrona odgromowa na osiedlu 30-tu domów jednorodzinnych kosztuje ok. 30 x ca.5 tys. = 150 tys. PLN, wobec kosztów instalacji jednego ESE, powiedzmy, 7-8 tys. PLN.

Pozostaje pytanie czy powieszenie atrapy ochrony załatwi problem, bo z normami na pewno będziemy na bakier.

Inwestorzy mają prawo być nieufni wobec opinii dyskwalifikujących zwody aktywne, gdyż często bywa, że pytając o wycenę, są już po lekturze chwalebnych opinii firm stosujących rozwiązania ,,na miarę XXI w.", opinii specjalistów strażaków, firm ubezpieczeniowych lub wypowiedzi potężnych i opiniotwórczych firm takich jak np. Instytut Energetyki.

Słowo jednego specjalisty przeciwko słowu drugiego!

Typowy pat.

Komu wierzyć?

Trudny wybór nie tylko dla dyletanta.

To, że mimo braku umocowania w obowiązujących normach, nie udaje się powstrzymać pojawiających się na polskich dachach zwodów aktywnych, można obserwować w każdym miejscu kraju.

Instalacje ESE, wykonane i odebrane przez strażaków i inspektorów nadzoru będą trwały w spokoju, przez maksymalnie 5 lat - do pierwszej kontroli okresowej. Jest wtedy szansa, że zaproszony specjalista-pomiarowiec zakwestionuje istniejące rozwiązania.

Tylko, czy odważy się wystąpić przeciwko ważnym osobom podpisanym pod dokumentami odbiorowymi, mającym uprawnienia budowlane lub będącym rzeczoznawcami zabezpieczeń p.poż. z uprawnieniami wydanymi przez Komendę Główną P.S.P.!

Jako potwierdzenie powyższej reguły przytaczamy dwie przykładowe dokumentacje obiektów poddanych kontroli okresowej i zakwestionowanych przez wykonującego pomiary na obiekcie.

Uwaga:

Problemem Inwestorów w takim przypadku jest to, że po 5 latach nikt z nich nie jest w stanie wyegzekwować od instalatora ESE powtórnego, właściwego i zgodnego z normami wykonania instalacji, gdyż umowny okres gwarancji najczęściej już minął, odpowiedzialność rozmywa się wśród osób, które zamontowały i odebrały instalację, a w wielu przypadkach okaże się po prostu, że firma-meteor już dawno nie istnieje.

Obiekt 1.

Budynek biurowy z dużą zawartością urządzeń elektronicznych, z wyniesionymi ponad dach urządzeniami wentylacji, klimatyzacji oraz antenami łączności radiowej. Z załączonej Metryki (Dokument2) wynika, że obiekt chroniony jest jednym zwodem Pulsar P25 połączonym z uziomem fundamentowym dwoma przewodami odprowadzającymi.

Jak łatwo zauważyć w Metryce, jednym z ważniejszych, fundamentalnych ,,dokumentów normatywnych" jest opinia IWN w Morach.


Obiekt 2.

Budynek produkcyjny zawierający kolumnę rektyfikującą spirytus ze strefami zagrożonymi wybuchem. W skład kompleksu wchodzi kilka części, z których najwyższa ma gabaryty - wysokość 28 m, długość 32 m, szerokość 15 m. Na niej zainstalowano ESE typu Pulsar IMH 60 - Dokumentację przedstawiam w załączniku - (Dokument3). Najważniejszą częścią dokumentacji/Metryki jest stwierdzenie wykonawcy lub kontrolującego, że zbudowana lub badana instalacja spełnia, lub nie spełnia, wymagania obowiązujących norm. Taką fałszywą deklarację znajdziemy na str. 4 oraz 7 Dokumentu 3!!!



Nie będąc prawnikiem trudno ocenić konsekwencje prawne takich oświadczeń, jednak z lektury takich i podobnych dokumentów wynika, że w Polsce można bezkarnie złożyć dowolnej treści oświadczenie techniczne bez jakichkolwiek późniejszych problemów.
W ostatnim czasie wyczuwa się, czytając projekty i opisy przetargów, nieznaczną zamianę w tej kwestii. Zmiana ta łączy się z tragedią na MTK.
Będąc realistami możemy się spodziewać, że sprzedający, powodowany chęcią zysku, będzie próbował wcisnąć kupującemu każdą tandetę, bo jego nadrzędną rolą jest SPRZEDAĆ.
Tylko, co się dzieje z kontrolującymi takie transakcje: nadzorem technicznym firmy inwestora, wynajętym inspektorem nadzoru czy, o zgrozo(!), rzeczoznawcą ppoż.
Powyższą dokumentację zaakceptował specjalista pożarnictwa stwierdzając wspaniałomyślnie:

,,Opiniuję pozytywnie wymagania (!???) zawarte w niniejszej dokumentacji".

Zwieńczeniem tych niedorzeczności wydaje się być zapis w Deklaracji Zgodności (str. 7), który wyodrębniony z dokumentu przedstawiono na stronie 6. Wynika z niego wprost to, co zapisano:

,,Wyniki badań odgromników PULSAR (...) zostały wprowadzone jako standard w krajach UE i przyjęte przez Polskę na podstawie (...) PN/EN 45014*".

(* PN-EN 45014:2000 Ogólne kryteria deklaracji zgodności składanej przez dostawcę.)

Czy można znaleźć lepszy przykład ,,mijania" się z prawdą?

Przedstawione dokumenty nie są najnowsze, a ich weryfikacja nastąpiła przy pierwszej kontroli okresowej. O tym, że do dziś nic się w tej materii nie zmieniło może świadczyć kolejny, w miarę aktualny, bo z ubiegłego roku, dokument, w którym jako załącznika użyto Deklaracji zgodności (Dokument4). Jak w niej czytamy w rubryce: Nr, tytuł i rok ustanowienia PN, tytuł i rok wydania aprobaty technicznej (...), ktoś bez cienia wątpliwości, bez cienia lęku wobec składanego oświadczenia, wpisał dane jak widać w dokumencie. Z trzech przywoływanych publikacji żaden nie spełnia wymagań żądanych w stopce rubryki. O ile z Ekspertyzą SEP Nr 106/08/2000 pochodzącą z wrocławskiego ośrodka rzeczoznawstwa zainteresowani zdążyli już zapoznać, o tyle ostatni przywołany dokument ,,Opinia SFERA DN/168/2003r." jest godny uwagi (Dokument5).

Treść tego pisma można pozostawić bez komentarza, z jednym wyjątkiem: na drugiej stronie wśród rekomendowanych, zrealizowanych instalacji na czele listy znajdziemy Komendę Wojewódzką P.S.P.(!), organizację, której podwładni kontrolują i akceptują poprawność budowanych instalacji oraz ich późniejszy serwis. Interesująca wydaje się również wypowiedź: ,,Szczególną uwagę należy zwrócić na zmianę wielkości siatki w nowej normie z 15x15m na 5x5m(???!)".

Ten stan rzeczy będzie budzić mniejsze zdziwienie po lekturze artykułu ,,Wyładowania atmosferyczne i zabezpieczenia odgromowe" w Przeglądzie Pożarniczym 10/2002, adresowanym do środowiska strażaków. Autorzy artykułu dr. inż. E. Smycz oraz st. kap. mgr inż. A. Demczuk nie ukrywają, że nie wolno im stosować ESE inaczej niż przewidziano to w normach dla zwykłej iglicy odgromowej z pręta stalowego lub aluminiowego. Przy takim niekorzystnym dla siebie założeniu, (bo jaki jest sens stosowania zwodu aktywnego za cenę min. 2 500 zł, wobec ceny iglicy odgromowej 50 - 80 zł, jeśli ich skuteczność jest taka sama?), autorzy bezprawnie zalecają stosowanie francuskiej normy na domach jednorodzinnych. Odwołanie się w tekście do pozytywnych wyników badań polowych (raport GRUET) oraz laboratoryjnych (badania na PW w 2000r.) i pozostawienie ich bez żadnego komentarza, ma za zadanie stworzyć wrażenie, o którym tak celnie w jednym ze swoich artykułów napisał Pan inż. K. Mielski:

Członkowie PKOO, a w szczególności Pan Prof. Z. Flisowski znają dokładnie pozytywne wyniki badań ESE i ich skuteczność, a z nieznanych powodów blokują dostęp do tej nowoczesnej technologii.

A w innym fragmencie uzupełnia:

Niski poziom wiedzy tej technologii ochrony odgromowej to plon wieloletniej cenzury technicznej osób, którzy sami nie rozumieją tej technologii.

Bez względu na to, w jaki sposób można by się odnosić do często nie merytorycznych wypowiedzi Pana K. Mietelskiego (polecam znakomitą dyskusję jaka przetoczyła się onegdaj na forum ISE), trzeba przyznać, że początkowy brak zdecydowanego stanowiska w tej sprawie mógł sprawić, że wielu uwierzyło w cudowne możliwości ESE, czego plon zbieramy do dzisiaj.

Szukanie bocznej furtki dla istnienia na rynku zwodów aktywnych, w postaci nowych tworów - ,,zwodów podświetlanych" (Dokument7, Dokument8), jeszcze bardziej tą niepewność i chaos pogłębiło.

Środowisko instalatorów musi otrzymać jasny, zero/jedynkowy sygnał ze strony naukowców:


działa - nie działa,

może w ten sposób jak to ujął Pan dr inż. K.L. Chrzan w artykule ,,Piorunochrony radioaktywne i z wczesną emisją strimera" w Elektroinfo 3/2003:


,,Badania autora wykonane w 2002 roku w Laboratorium Wysokich Napięć Politechniki w Darmstadzie wykazują niezbicie, że strefa ochrony piorunochronów ESE jest dokładnie taka sama, jak zwodów klasycznych".

Na marginesie potyczek ze znanym sprzedawcą teorii i urządzeń ESE, Panem K. Mietelskim, oraz znaną w środowisku kwestią kwalifikacji akceleratora SE jako ,,okucia budowlanego, pozostałe", przytaczamy dwa dokumenty, które zobrazują proces powstania tego tworu słownego oraz późniejszego jego wykorzystania.

Dokumenty te były powszechnie publikowane jako załączniki do ofert!!!

W piśmie z Urzędu Statystycznego (Dokument9) urzędnik dokonuje kwalifikacji akceleratora SE jako: ,,Elementy konstrukcyjne stalowe (bez ślusarki budowlanej, pozostałe), osobno nie wymienione - (SWW 0629-499). Na podstawie takiej kwalifikacji Polskie Centrum Badań i Certyfikacji stwierdza logicznie, że tak określone elementy nie podlegają certyfikacji (Dokument10). Co znajduje szybko przełożenie na ofertę handlową w której się stwierdza:

,,Akcelerator SE to obecnie najlepszych zwód aktywnych o ciągłej jonizacji. Dopuszczony do stosowania i bez wymogów dodatkowej certyfikacji"

- źródło: www.megatech.com.pl z zachowaniem oryginalnej pisowni.

Próbę zdiagnozowania obecnej sytuacji na rynku instalacji odgromowych w Polsce, z uwzględnieniem ESE, pozwolę sobie poprzedzić uwagą, że nie ma jednej dominującej przyczyny tego stanu rzeczy, lecz splot wielu czynników.

Czynnik 1. Brak specjalności ,,Ekspert w dziedzinie odgromowej".

Pojawienie się projektu PN-IEC 61312-1 wraz z jej Załącznikiem E zelektryzowało środowisko fachowców w dziedzinie odgromowej, bo oto wynikało wprost z zapisów tego fragmentu, że szykuje się nowa specjalizacja w grupie uprawnień budowlanych.

Z treści tablicy E.1 wynikało, że taki ekspert będzie miał szeroki zakres działania - od etapu planowania do odbiorów końcowych, łącznie z późniejszym serwisowaniem.

Mimo upływu lat i pojawiania się kolejnych wersji tablicy E.1 - vide Tablica 2, IEC 62305-4 - tak naturalny i logiczny, wobec narastających problemów, zapis pozostał bez echa. Skutki braku takich regulacji znajdują odbicie w jakości wykonywanych projektów i montaży, co było szeroko komentowane przez min. Pana mgr inż. Krzysztofa Wincencika oraz niżej podpisanego w pierwszej edycji szkolenia ILPC organizowanego przez firmę DEHN.

W obecnej chwili, do budowy instalacji odgromowych czują się uprawnieni wszyscy, łącznie z dekarzami, budowlańcami, elektrykami tkwiącymi mentalnie ze swoją wiedzą w latach 70 - 80. Brak koordynacji (np. Eksperta) na etapie zarówno projektowania jak i wykonawstwa skutkuje tym, że układy ochronne wstawiane wyrywkowo do projektów branżowych albo się dublują, albo są pełne dziur lub najczęściej ograniczają się do wypełnienia zapisów Prawa Budowlanego dotyczących ochronników w sieciach n.n.

Instalacje odgromowe wykonywane są najczęściej najtańszymi elementami z ocynkiem galwanicznym powodującym korozję po upływie roku.

Brak odpowiedniej weryfikacji i nadzoru rozwiązań powoduje, że nagminnie mamy do czynienia z próbami instalacji zwodów ESE nawet na obiektach o ważnych, strategicznych funkcjach vide: lotnisko Pyrzowice, TVP SA na Woronicza, czy obecnie Świątynia Opatrzności.

Czynnik 2. Brak stowarzyszenia zawodowego.

W Polsce istnieje ogromna grupa stowarzyszeń łącząca ludzi lub firmy o danej specjalności. Praca szkoleniowa z tymi ludźmi oraz narzucenie jednolitego stylu produkcji lub działania powoduje, że odbiorca w ramach tej grupy, może dostać produkt o zróżnicowanej cenie, lecz o porównywalnej jakości. Nie występują tu takie anomalie i różnice cenowe jak w przypadku opisanym przy okazji prezentacji Dokumentu 1. Wydawane przez grupę certyfikaty ograniczają udział przypadkowych osób w przedsięwzięciach inwestycyjnych.

Czynnik 3. Brak konsekwencji w realizacji odpowiedzialności zawodowej.

Wydawałoby się oczywistym, że nawet, jeśli na rynku pojawiły się firmy działające nie uczciwie, bez wymaganych kompetencji w dziedzinie projektowania lub wykonawstwa, to zostaną z czasem szybko wyeliminowane - i to w sposób dający przestrogę pozostałym. Niestety, nie jest mi znany żaden przypadek w dziedzinie ochrony odgromowej, w którym Inwestor postawiłby przed sądem wykonawcę lub projektanta za poniesione straty na skutek ich nie kompetencji.

To, że nie jest to tyko wymyślony problem pokazuje sytuacja, w jakiej znaleźliśmy się sami. Jak zareagujemy wobec przytoczonej wypowiedzi Rzeczoznawcy SEP mgr inż. Franciszka Garcarza, który w punkcie 7.2 Ekspertyzy IR SEP Nr 106/08/00-Wr stwierdza:

,,Na podstawie otrzymanych od Producenta dokumentów, norm i przepisów stwierdza się, że zastosowanie głowic JONOSTAR XX w instalacjach odgromowych (...) znacznie zmniejsza emisję pól elektromagnetycznych(!!!) w chronionych obiektach".

Czy pozostawienie tego bez reakcji nie daje jasnego sygnału, że w naszej specjalności ,,wszystkie chwyty są dozwolone"? Jakie konsekwencje poniósł instalator piorunochronu ESE na domu Państwa Wieczorkowskich w Kamieńcu Wrocławskim - zob. Elektroinfo 3/2003 str. 56. Ze zdjęcia zamieszczonego przez autora artykułu wynika, że prawdopodobnie sprawę zakończono polubownie, po zainstalowaniu dodatkowego zwodu aktywnego.

Czynnik 4. Państwowa Straż Pożarna w procesie inwestycyjnym.

Lukę w postaci braku specjalności ,,Ekspert w dziedzinie odgromowej" natychmiast zapełnili strażacy, którzy zapewnili sobie funkcję kontrolną przy odbiorach instalacji odgromowych.

Do pewnego momentu grupa ta znana była w przypadkach, kiedy wkraczała do zakładów pracy sprawdzając min. aktualność pomiarów kontrolnych, w tym pomiary rezystancji uziemienia i wizualnie - stan instalacji odgromowych. Odbiorami nowych robót i remontów zajmowali się zazwyczaj branżyści - inspektorzy nadzoru, elektrycy.

Przeglądając kiedyś dokumentację nowego budynku TVP na Woronicza, moje niepomierne zdziwienie wywołała pieczątka specjalisty od pożarnictwa, akceptująca zastosowanie pojedynczego akceleratora SE na tym nowoczesnym i ważnym obiekcie. Z kolejnym przykładem takiego działania specjalisty strażaka postarałem się zapoznać przy okazji prezentacji Dokumentu 3.

Czy pomimo całego szacunku do pracy i posłannictwa strażaków, nie nasuwa się tu stwierdzenie, że piekarz próbuje szyć buty?

Czy nie czas na to, aby w końcu urzeczywistnić istniejące(!!!) przecież zapisy norm o eksperckiej specjalności w dziedzinie odgromowej.

Czy nie czas, mówiąc wprost, odebrać strażakom funkcję, która ich przerasta?

Czynnik 5. Przejrzystość norm i opinii.

W rozmowach z kolegami projektantami i instalatorami wielokrotnie poruszaliśmy temat nie spójności przepisów i trudności w ich interpretacji. Mam nadzieję, że problemy te skończą się razem z okresem dwuwładzy norm serii 5003 oraz 61024.

Ktoś, kto podjął się wykonania projektu instalacji rozległego obiektu staje przed poważnym zadaniem. Musi on dysponować nie małą wiedzą z wielu dziedzin - zasilania ś.n., n.n., z dziedziny oświetlenia, zasilania awaryjnego, układów nisko prądowych, teletechnicznych, sterowania itp.

Instalacja odgromowa w tym procesie jest traktowana w sposób pobieżny, gdyż nie jest instalacją, która warunkuje ruch produkcyjny!

Po prostu, ta instalacja nie świeci, nie kręci silnikami, nie warunkuje obiegu informacji w zakładzie.

Stąd staje się ważnym, aby normy i przepisy przedstawiane były w sposób jak najbardziej przejrzysty, bez dwuznaczności jak w przypadku ESE.

Wykonawcy po prostu nie znajdują czasu na drobiazgowe studiowanie czasem sprzecznych zaleceń, na roztrząsanie, czy wydany pod szyldem bardzo wiarygodnej organizacji SEP, dokument o redukcji pola w przypadku stosowania ESE, jest poprawny czy nie.

Czy enigmatyczne stwierdzenie Instytutu Energetyki, że ,,(...) omawiane zwody z głowicami aktywnymi nadają się do stosowania zgodnie z ich przeznaczeniem (...)" to znaczy, że z przeznaczeniem opisanym w broszurze producenta ESE(!!!), czy to tylko gra słowna nawiązująca do przeznaczenia jakie wynika z obowiązujących krajowych norm .

Nie bez powodu publikacje producentów zwodów aktywnych przyjmowane są z takim aplauzem wśród projektantów i instalatorów. Aby zaprojektować zwód aktywny trzeba dysponować paroma tabelami i wzorami, które mieszczą się na dwóch stronach papieru A4. Aby zapoznać się z nowymi normami serii 62305 potrzeba przewertować 431 stron.

Zdaję sobie sprawę z tego, że poruszone tu problemy zostały wywołane skrótowo i mogłyby być omówione szerzej.

Bardzo proszę o ewentualne uwagi.

mgr inż. Krzysztof Cedro

Uwaga: Przytoczone w oryginale dokumenty trafiły do naszej firmy jako załączniki do nadsyłanych ofert i były kolportowane przez samych zainteresowanych.

Powrót

Aktualności | GromExpert | AntyGrom | Zakupy online | Katalog złych rozwiązań | Dla projektantów | Dla inwestorów
Download | Zamów wycenę | Zamów kurier | Poleć nas innym | Mapa serwisu | Zespół | Referencje | Kontakt
Galeria | Piorunochron aktywny ESE | Pytanie do eksperta | Forum | CEO